czwartek, 20 czerwca 2013

FIZYKA, nauk królowa.

W dniu wczorajszym tj. 18.06.13r. przeżyliśmy najpiękniejsze chwile naszego życia (nic lepszego nas już pewnie w tej szkole nie spotka). Poczuliśmy się przez chwilę niczym dryfujące we wszechświecie czarne dziury i POCHŁANIALIŚMY, pochłanialiśmy każdą sekundę, każdy detal jakim soczyście raczyły nas odpowiedzialne za ów iwent nauczycielki.
Mowa oczywiście o Dniu Fizyki. Na początek, gdy spokojnie zasiedliśmy na kanapie Maximus naszą uwagę przyciągnęły ZACHWYCAJĄCE PLAKATY na tematy, o których w zasadzie nie mamy pojęcia. Przeszliśmy, więc dalej. A tam co? LIMERYKI STWORZONE PRZEZ UCZNIÓW...w dodatku podpisane pięknie imieniem, nazwiskiem i opatrzone numerem klasy, do której biedaczek chodzi. Boże, kto Unitom każe pisać limeryki? Dlaczego? Rozumiemy, że pokrzywdzeni przez los, doświadczeni przez te szare, przerażające mury mogą chcieć się wyżyć artystycznie (tego przykłady widać czasem w przedsionku biblioteki, polecamy), ale dlaczego akurat w formie limeryków, które w większości były nawet nie uroczo bez sensu, ale zupełnie oderwane od rzeczywistości (czarne dziury, rodzące się gwiazdy, wszechświat, wielki wybuch miały chyba w tym swój udział). Jednak musimy przyznać, że od zawsze podziwialiśmy odwagę Unitów, dlatego też przyznajemy wszystkim twórcom nasz własny order (internetowy) ODWAŻNEGO SKOWRONKA FIZYKI.




Niesieni wrażeniami związanymi z wystawą limeryków w nieznany nam sposób znaleźliśmy się w świetlicy. Trafiliśmy na najlepszy punkt programu, mianowicie inspirujący występ biol- chemu dotyczący SIŁY TARCIA. Tak, nie pomyliliśmy się, chodziło o siłę tarcia. Biol- chem chcąc wykazać się inwencją twórczą stworzył scenkę inspirowaną Anną Marią Wesołowską i jej problemami sądowymi. Najpiękniejsze było to, że wszyscy AKTORZY bardzo mocno wczuli się w swoje role. Największe wrażenie zrobił na nas młodzieniec odgrywający rolę jaskiniowca. Jego gustowna peruka idealnie odzwierciedlała nasze wyobrażenie o ludziach pierwotnych.

Następnie pałeczkę przejęła klasa pierwsza, która stworzyła równie ciekawe SHOW o Herkulesie, który był słaby z fizyki, ale miał mądrą żonę i dzięki niej i jej balonom (hehe) poznał kilka ciekawych praw fizyki. WSPANIALE. Także gratulujemy kunsztu twórcom i życzymy powodzenia w kolejnymi przedsięwzięciach. Niestety juz nic z owego pokazu nie pamiętamy, ale najważniejsze, że NIE BYŁO LEKCJI. Za to pragniemy wam szczerze podziękować!


 Polecamy naszego aska ;)
 ask.fm/prawdziwyunita

I mamy nadzieję, że się wreszcie ogarniemy i zaczniemy po wakacjach pisać regularnie!


Chef&Emkej 

Hiszpańska Mucha

Kto z nas nie lubi Hiszpanii? Większość z was z hiszpańską kulturą miała pewnie styczność jedynie w Lidlu, podczas tygodnia kuchni hiszpańskiej totez klasa teatralno-filmowa postanowiła na jeden dzien przenieść szary i mokry Lublin na piękne, gorące i pełne erotyzmu ziemie hiszpańskie.

Po dość przewidywalnym dniu francuskim, sądzilismy ze dzień hiszpanski nie będzie lepszy i dorówna poziomem do tego drugiego, ale o dziwo było dość ciekawie. A jak sami wiecie nas bardzo trudno zdziwić, tak wiele już widzieliśmy w internetach XDD
Przedstawienie na podstawie telenoweli było genialnym pomysłem, ale sądząc po reakcji publicznosci nawet i tak prosty i banalny przekaz był PO PROSTU ZA TRUDNY DO ZROZUMIENIA.

Telenowela jest jednym z najbardziej prymitywnych i najprostszych środków masowego przekazu, toteż wcale nie jesteśmy zdziwieni dlaczego wybór padł akurat na tą formę. Widocznie poziom inteligencji i kultury został oceniony podczas przerwy, na której wszyscy rozpoczynają bitwę o należne miejsce na Maximusie. Ogólnie musimy przyznać że obsada przedstawienia nas bardzo zaintrygowała. Wiadomo postaci miały być przerysowane,  karykaturalne. Jednak nie do końca rozumiemy dlaczego po raz kolejny mężczyznę gra dziewczyna, która zresztą na zakończenie ubiegłego roku szkolnego parodiowała sora Wojciecha J. Nie wchodzimy w głąb damskich potyczek, ale musiała nieźle zajść za skórę reżyserce. I tu nasza kolejna złota zasada: wkur*iona dziewczyna jest zdolna do WSZYSTKIEGO
Powracając  do obsady, znany z widzenia kolega (długi i chudy) bardzo wczuł się w rolę, i obejrzał przynajmniej 3 sezony Mody na Sukces, bo sposób w jaki się prezentował, ostatecznie przekonał nas, ze w tej szkole nikt nie jest tak na prawdę do końca trzeźwy.
Na pochwalę zasługuje także kolega, który wyrżnąl wszystkich w pień za pomocą plastikowego pistoletu na wodę. Kiedyś też myśleliśmy o takim rozwiązaniu naszych wszystkich problemów związanych z tą szkołę, tylko my braliśmy pod uwagę PRAWDZIWĄ BROŃ i trochę DYNAMITU. Pomysł niestety jest już spalony, a my próbujemy być przez całe życie oryginalni, więc nie pozostaje nam nic innego niż czekać.
I na sam koniec, chcielibyśmy serdecznie pozdrowić panów którzy grali na samym końcu. Gdy w najlepsze grało Bamboleo czy tam nuta  z Desperadosa,  nagle sorka od francuskiego zaczęła tańczyć z młodszym kolegą, dopiero wtedy poczuliśmy sie jak u siebie. Ta szkoła nie jest normalna, i nigdy nie będzie.



Dla tych którzy nie byli- macie wczujcie się w klimat xDD


Tak wiemy, post miał być jakieś milion lat temu. Prosimy o rozgrzeszenie ;(
http://www.ask.fm/prawdziwyunita


sobota, 8 czerwca 2013

Unia i dlaczego do niej nie iść



     Wiemy, ze każdy z was ma na swoim koncie świadectwo gimnazjalne ze średnią 5,5, czerwony pasek, miedzianą statuetkę „UCZNIA ROKU” „CZYTELNIKA BIBLIOTEKI SZKOLNEJ” czy „NAJGRZECZNIEJSZEGO UCZNIA” i kolejnością rzeczy będziecie chcieli się dostać do jednej z najlepszych szkół w Lublinie. Czyli właśnie do Unii. Co tam 19, 9, 23 czy 6. Przecież to szkoły dla debili, głupich dresów i koneserów marihuaniny, więc taka inteligencja młodzieżowa nie może mieszać się z plebsem z Bronxu ;( A poza tym w tamtych szkołach można zarazić się HIV-em, WZW typu C, czy innym paskudztwem, które nie daj Bóg zaburzy procesy myśleniowe i nie pozwoli zostać  lekarzem/ prawnikiem/ politykiem przed 30. Nie, my nie straszymy. My nie grozimy. My nawet nie żartujemy, bo przecież nie umiemy, tak jak sukcesywnie udowodniali nam wasi koledzy, siedzący całe dnie na Maximusie. My wam po prostu pokażemy jak wygląda życie w Unii NAPRAWDĘ.
Unia. Jak to pięknie brzmi: Chodzę do Unii. Cała kwintesencja szkoły zamknięta jest w tym jednym krótkim wyrazie. Unia to nie jest zwykła szkoła. To nie Zamoy czy Staszic. Ba nawet Hogwart nie umywa się do naszej malutkiej, ciaśniutkiej szkoły, która swoimi neonowymi kolorami (a  dokładnie szaroburymi z domieszkami spalin i ociekami kwaśnych deszczów) codziennie wita nas pierwszo, drugo i trzecioklasistów  zapraszając do zabawy. Do zabawy w życie. Prawdziwe życie. A teraz do tego przedstawienia możecie dołączyć również i wy.
     Jako wasi dość wredni koledzy, z chęcią wprowadzimy was w to szkolne środowisko, które mimo pozorów jest niezwykle hermetyczne. Poczujcie się przez chwilę jak w dżungli, gdzie każdy nauczyciel to drapieżny lew, a wy jesteście tylko szarymi myszkami, które wkroczyły nie na swój teren i jakoś przez 3 lata muszą przetrwać. Witamy w Unii. Pierwszej lubelskiej szkole survivalu.
     Niedługo większość z was popełni ten straszny błąd, i będzie miało zaszczyt nazywać się UNITAMI. Fajnie co nie? Nam też się tak wydawało, do czasu, kiedy idąc ulica usłyszeliśmy  „Co podać Panom UNITOM?”. Od tamtej pory każdy kto śmiał się użyć tego słowa przy nas, dostawał po ryju, a że mamy mało znajomych, wszyscy przestali się do nas odzywać z obawy o swoją urodę. Tytuł który niedługo otrzymacie jest porównywalny do królewskiego. Tytuł ten powoduje wzrost waszej rangi wśród znajomych chodzących do innych szkół, rodziny, sąsiadów czy też wrogów. Przyzwyczajcie się że wasze matki nie raz podczas banalnych, codziennych rozmów będą rzucały od niechcenia swoim koleżankom/przyjaciółkom/czy nawet sprzedawczyniom w sklepie, że ich dziecko chodzi do Unii. Ludzie będą uważali was za inteligentniejszych, bystrzejszych. Nie bez powodu nazywa się nas elitą młodzieży lubelskiej. Śmietanką towarzyską. Mieszanką studencką. Przyszłością i opoką naszego kraju. Dopiero z każdym kolejnym dniem w tej szkole, zdajemy sobie sprawę z ciężaru który spoczywa na naszych ramionach. Musicie sprostować ich oczekiwaniom, a jak wiecie bądź nie ma nic gorszego od niespełnionych ambicji starszych ludzi.  
     Jak wspominaliśmy na początku, jesteśmy tu po to, żeby wskazać wam drogę. Jesteśmy waszym drogowskazem, światełkiem w tunelu, przewodnikami duchowymi, życiowymi mentorami. Jesteśmy w tej szkole od paru ładnych lat jednak patrząc przez pryzmat poprzedniego roku szkolnego nasze życie bardzo odmieniło się w tej szkole.
     Pierwsza bardzo ważna sprawa. Posłużymy się rozbudowanymi metaforami, których posługiwaniem się nauczycie się w naszej szkole, a konkretniej na zajęcia  z języka ojczystego, na których będziecie musieli wejść w głowę ( w większości już nieżyjących) poetów czy pisarzy, żeby odpowiedzieć na pytanie : „Co miał/miała na myśli?
Unia to piękny ogród. Ogród w którym kwitnie wiele kwiatów , ale także i wiele roślin trujących żeby nie nazwać ich chwastami. Każdy nauczyciel w tej szkole to właśnie taki mały kwiatuszek. Każdy inny, jednak każdy potrzebuje odpowiedniej ilości troski, pielęgnacji, dbałości a nawet miłości. Niektóre  z tych kwiatków lubią być często podlewane, inne często przesadzane, a niektóre z pięknej roślinki pod wpływem banalnych anomalii pogodowych zamieniają się w dzikie ,mięsożerne bestie. Dlatego warto mieć przy sobie nawozy, środki owadobójcze a nawet specjalne odżywki, aby w odpowiednim momencie wyciągnąć asa z rękawa i poskromić matkę naturę. Tylko prawdziwi wirtuozi i niezwykłe osobowości przetrwają tą szkołę. Póki co nam się udaje, ale to tylko dlatego, ze obejrzeliśmy wszystkie odcinki Monka, Doktora Housa i Pomysłowego Dobromiła.
     Unia to również szkoła charakteru. Prawdziwy unita mając do wyboru ciekawą i wciągającą lekturę zadaną na poniedziałek a nudna, przeznaczoną dla wszystkich klas społecznych ( na nasze nieszczęście także dla innych liceum) imprezę, oczywiście wiadomo co wybierze. Odpowiedz pozostawimy bez komentarza, tak aby każdy z nas odpowiedział sobie samemu. A najlepiej gdyby powiedział o swoich przemyśleniach koledze, stojąc w kolejce do klubu i podrabiając swoja uczniowską legitymację, gdyż okazało się że selekcja jest od 93, a nie 94. Przykre, ale prawdziwe.
     Kolejna sprawa jest to życie w Unii. Uczniowie, którzy są w tej szkole drugi lub trzeci rok ( a nawet czasami 3 albo 4) są przyzwyczajeni do nocnego trybu życia w Unii. Na okres jesieni i zimy prawdziwi unici, zegnają się ze słońcem i prowadzą nocny tryb życia. Przychodzą o 7 do szkoły, a wychodzą o 17, a tu słońca jak nie było tak nie ma. Wszędzie kryzys, więc nie oczekujmy cudów niewidów. Co bardziej zdesperowani unici rysują sobie słonce na kartce i przyczepiają do okien w salach. Inni zakładają na głowy lampki górnicze i daja sobie sygnały swietlne, na klasówkach i kartkówkach. Łączymy przyjemne z pozytecznym
     A teraz parę słów dla klas artystycznych, szerzej znanych wszystkich jako klasy teatralno-filmowe. Tak, to właśnie ta klasa jest najbardziej znana w Lubelskim. To oni poniekąd tworzą tą szkołę, nadają jej kształt, ale także są źródłem niekończącego się hejtu, którego tak bardzo wam czasami brakuje . To właśnie o nich, będą krążyły legendy, to ich życiem będzie żyła cała szkoła. Zniżone szepty i porozumiewawcze wzroki podczas przerwy to standard. Nie ważne co mówią, ważne że mówią. Nie raz i nie dwa byliśmy świadkami gdy biol-chemy rzucały w ich  stronę kamień: „ Ty nie musisz się uczyć. Przecież będziesz aktorem”, „Kiedy będzie tydzień amerykański w Lidlu?” Pamiętajcie, ze cierpienie uszlachetnia. Od dziś to wasze motto. Także częste kryzysy twórcze są wpisane w wasze życie. To jest Unia. Nie ma że boli.
     Unia uczy życia. Nie raz będziecie mieli wrażenie że wasze życie w tej szkole niebezpiecznie przypomina horror pt ”piła”. W najmniej oczekiwanym momencie zgasną światła, a  nauczyciel niczym Jigsaw rzuci na was straszne spojrzenie, wymawiają cjednocześnie znane wszystkim słowa „ I want play a game with you”.
Zapomnielibyśmy o tym co najważniejsze. My ciągle jesteśmy w szkole, i jeszcze trochę w niej zostaniemy, dlatego uważajcie co robicie i miejcie oczy dookoła głowy, bo możliwe że ktoś z was padnie ofiarą naszego bolesnego szyderstwa i zagości na łamach naszego bloga.
Niby sława jest, ale (jak to napisaliśmy w którymś poście ) skażona niczym u Ilony Felicjańskiej.
A i jeszcze jedno. Nie trudźcie się młodziaczki, i nie zaczynajcie kolejnego śledztwa, aby poznać kim jesteśmy. Innym się nie udało, więc wam również nie. Pozwólcie nam być, i zabawiać was naszymi grafomańskimi postami o trudach losu w Unii
Mimo tych wszystkich wad, ta szkoła to najlepsze co mogło was spotkać. Mówimy to z własnego doświadczenia. Pomimo brzydkiej szkoły, braku ciepłej wody w kranach, sal wielkości komórki na rowery to jest miejsce, do którego się powraca. A przynajmniej przez 3 lata. Taka jest właśnie Unia.. Unia to nie szkoła. Unia to stan umysłu.