Wiemy, ze
każdy z was ma na swoim koncie świadectwo gimnazjalne ze średnią 5,5, czerwony
pasek, miedzianą statuetkę „UCZNIA ROKU” „CZYTELNIKA BIBLIOTEKI SZKOLNEJ” czy „NAJGRZECZNIEJSZEGO
UCZNIA” i kolejnością rzeczy będziecie chcieli się dostać do jednej z
najlepszych szkół w Lublinie. Czyli właśnie do Unii. Co tam 19, 9, 23 czy 6.
Przecież to szkoły dla debili, głupich dresów i koneserów marihuaniny, więc
taka inteligencja młodzieżowa nie może mieszać się z plebsem z Bronxu ;( A poza
tym w tamtych szkołach można zarazić się HIV-em, WZW typu C, czy innym paskudztwem,
które nie daj Bóg zaburzy procesy myśleniowe i nie pozwoli zostać lekarzem/ prawnikiem/ politykiem przed 30. Nie,
my nie straszymy. My nie grozimy. My nawet nie żartujemy, bo przecież nie
umiemy, tak jak sukcesywnie udowodniali nam wasi koledzy, siedzący całe dnie na
Maximusie. My wam po prostu pokażemy jak wygląda życie w Unii NAPRAWDĘ.
Unia. Jak to pięknie brzmi: Chodzę do Unii. Cała kwintesencja szkoły zamknięta
jest w tym jednym krótkim wyrazie. Unia to nie jest zwykła szkoła. To nie Zamoy
czy Staszic. Ba nawet Hogwart nie umywa się do naszej malutkiej, ciaśniutkiej
szkoły, która swoimi neonowymi kolorami (a
dokładnie szaroburymi z domieszkami spalin i ociekami kwaśnych deszczów)
codziennie wita nas pierwszo, drugo i trzecioklasistów zapraszając do zabawy. Do zabawy w życie.
Prawdziwe życie. A teraz do tego przedstawienia możecie dołączyć również i wy.
Jako wasi dość wredni koledzy, z
chęcią wprowadzimy was w to szkolne środowisko, które mimo pozorów jest
niezwykle hermetyczne. Poczujcie się przez chwilę jak w dżungli, gdzie każdy
nauczyciel to drapieżny lew, a wy jesteście tylko szarymi myszkami, które
wkroczyły nie na swój teren i jakoś przez 3 lata muszą przetrwać. Witamy w
Unii. Pierwszej lubelskiej szkole survivalu.
Niedługo większość z was popełni ten
straszny błąd, i będzie miało zaszczyt nazywać się UNITAMI. Fajnie co nie? Nam
też się tak wydawało, do czasu, kiedy idąc ulica usłyszeliśmy „Co podać Panom UNITOM?”. Od tamtej pory każdy
kto śmiał się użyć tego słowa przy nas, dostawał po ryju, a że mamy mało
znajomych, wszyscy przestali się do nas odzywać z obawy o swoją urodę. Tytuł
który niedługo otrzymacie jest porównywalny do królewskiego. Tytuł ten powoduje
wzrost waszej rangi wśród znajomych chodzących do innych szkół, rodziny,
sąsiadów czy też wrogów. Przyzwyczajcie się że wasze matki nie raz podczas banalnych,
codziennych rozmów będą rzucały od niechcenia swoim
koleżankom/przyjaciółkom/czy nawet sprzedawczyniom w sklepie, że ich dziecko
chodzi do Unii. Ludzie będą uważali was za inteligentniejszych, bystrzejszych. Nie bez powodu nazywa się nas elitą
młodzieży lubelskiej. Śmietanką towarzyską. Mieszanką studencką. Przyszłością i
opoką naszego kraju. Dopiero z każdym kolejnym dniem w tej szkole, zdajemy sobie
sprawę z ciężaru który spoczywa na naszych ramionach. Musicie sprostować ich
oczekiwaniom, a jak wiecie bądź nie ma nic gorszego od niespełnionych ambicji starszych
ludzi.
Jak wspominaliśmy na początku, jesteśmy tu po
to, żeby wskazać wam drogę. Jesteśmy waszym drogowskazem, światełkiem w tunelu,
przewodnikami duchowymi, życiowymi mentorami. Jesteśmy w tej szkole od paru
ładnych lat jednak patrząc przez pryzmat poprzedniego roku szkolnego nasze
życie bardzo odmieniło się w tej szkole.
Pierwsza bardzo ważna sprawa. Posłużymy
się rozbudowanymi metaforami, których posługiwaniem się nauczycie się w naszej
szkole, a konkretniej na zajęcia z języka
ojczystego, na których będziecie musieli wejść w głowę ( w większości już nieżyjących)
poetów czy pisarzy, żeby odpowiedzieć na pytanie : „Co miał/miała na myśli?
Unia to piękny ogród. Ogród w którym kwitnie wiele kwiatów , ale także i wiele
roślin trujących żeby nie nazwać ich chwastami. Każdy nauczyciel w tej szkole
to właśnie taki mały kwiatuszek. Każdy inny, jednak każdy potrzebuje
odpowiedniej ilości troski, pielęgnacji, dbałości a nawet miłości.
Niektóre z tych kwiatków lubią być
często podlewane, inne często przesadzane, a niektóre z pięknej roślinki pod
wpływem banalnych anomalii pogodowych zamieniają się w dzikie ,mięsożerne
bestie. Dlatego warto mieć przy sobie nawozy, środki owadobójcze a nawet
specjalne odżywki, aby w odpowiednim momencie wyciągnąć asa z rękawa i
poskromić matkę naturę. Tylko prawdziwi wirtuozi i niezwykłe osobowości
przetrwają tą szkołę. Póki co nam się udaje, ale to tylko dlatego, ze
obejrzeliśmy wszystkie odcinki Monka, Doktora Housa i Pomysłowego Dobromiła.
Unia to również szkoła charakteru.
Prawdziwy unita mając do wyboru ciekawą i wciągającą lekturę zadaną na
poniedziałek a nudna, przeznaczoną dla wszystkich klas społecznych ( na nasze
nieszczęście także dla innych liceum) imprezę, oczywiście wiadomo co wybierze.
Odpowiedz pozostawimy bez komentarza, tak aby każdy z nas odpowiedział sobie
samemu. A najlepiej gdyby powiedział o swoich przemyśleniach koledze, stojąc w
kolejce do klubu i podrabiając swoja uczniowską legitymację, gdyż okazało się że
selekcja jest od 93, a nie 94. Przykre, ale prawdziwe.
Kolejna sprawa jest to życie w Unii.
Uczniowie, którzy są w tej szkole drugi lub trzeci rok ( a nawet czasami 3 albo
4) są przyzwyczajeni do nocnego trybu życia w Unii. Na okres jesieni i zimy
prawdziwi unici, zegnają się ze słońcem i prowadzą nocny tryb życia. Przychodzą
o 7 do szkoły, a wychodzą o 17, a tu słońca jak nie było tak nie ma. Wszędzie
kryzys, więc nie oczekujmy cudów niewidów. Co bardziej zdesperowani unici
rysują sobie słonce na kartce i przyczepiają do okien w salach. Inni zakładają
na głowy lampki górnicze i daja sobie sygnały swietlne, na klasówkach i
kartkówkach. Łączymy przyjemne z pozytecznym
A teraz parę słów dla klas
artystycznych, szerzej znanych wszystkich jako klasy teatralno-filmowe. Tak, to
właśnie ta klasa jest najbardziej znana w Lubelskim. To oni poniekąd tworzą tą
szkołę, nadają jej kształt, ale także są źródłem niekończącego się hejtu,
którego tak bardzo wam czasami brakuje . To właśnie o nich, będą krążyły legendy,
to ich życiem będzie żyła cała szkoła. Zniżone szepty i porozumiewawcze wzroki
podczas przerwy to standard. Nie ważne co mówią, ważne że mówią. Nie raz i nie
dwa byliśmy świadkami gdy biol-chemy rzucały w ich stronę kamień: „ Ty nie musisz się uczyć.
Przecież będziesz aktorem”, „Kiedy będzie tydzień amerykański w Lidlu?” Pamiętajcie,
ze cierpienie uszlachetnia. Od dziś to wasze motto. Także częste kryzysy twórcze
są wpisane w wasze życie. To jest Unia. Nie ma że boli.
Unia uczy życia. Nie raz będziecie
mieli wrażenie że wasze życie w tej szkole niebezpiecznie przypomina horror pt
”piła”. W najmniej oczekiwanym momencie zgasną światła, a nauczyciel niczym Jigsaw rzuci na was
straszne spojrzenie, wymawiają cjednocześnie znane wszystkim słowa „ I want
play a game with you”.
Zapomnielibyśmy o tym co najważniejsze. My ciągle jesteśmy w szkole, i jeszcze trochę
w niej zostaniemy, dlatego uważajcie co robicie i miejcie oczy dookoła głowy,
bo możliwe że ktoś z was padnie ofiarą naszego bolesnego szyderstwa i zagości na
łamach naszego bloga.
Niby sława jest, ale (jak to napisaliśmy w którymś poście ) skażona niczym u
Ilony Felicjańskiej.
A i jeszcze jedno. Nie trudźcie się młodziaczki, i nie zaczynajcie kolejnego
śledztwa, aby poznać kim jesteśmy. Innym się nie udało, więc wam również nie.
Pozwólcie nam być, i zabawiać was naszymi grafomańskimi postami o trudach losu
w Unii
Mimo tych wszystkich wad, ta szkoła to najlepsze co mogło was spotkać. Mówimy
to z własnego doświadczenia. Pomimo brzydkiej szkoły, braku ciepłej wody w
kranach, sal wielkości komórki na rowery to jest miejsce, do którego się
powraca. A przynajmniej przez 3 lata. Taka jest właśnie Unia.. Unia to nie
szkoła. Unia to stan umysłu.
